Recenzja #184 i #185 Tom Petty – „Wildflowers” (1994) + „Wildflowers & All the Rest” (2020)

Tom Petty, jeden z moich ulubionych artystów, obchodził by dzisiaj 70. urodziny. Ten dzień niemal zbiegł się z premierą długo oczekiwanej reedycji jego drugiego solowego albumu „Wildflowers” (najstarsi górale pamiętają, że mój blog kiedyś się tak nazywał). Postanowiłam wrócić do płyty oraz zapoznać się z rozszerzonym wydawnictwem, a swoje odczucia przedstawiam w tym (długim) informacyjno-recenzenckim wpisie.

Czytaj dalej

Recenzja #183 Mazzy Star – „She Hangs Brightly” (1990)

Data wydania: 21 maja 1990
Produkcja: David Roback
Gatunek: Rock, dream-pop

Mazzy Star jest amerykańskim zespołem, który funkcjonował w latach 90.. Zdarzyło mi się trafić na porównanie twórczości Lany Del Rey do ich muzyki, a to sprawiło, że grupa znalazła się na moim muzycznym radarze. W tym roku minęły trzy dekady od ukazania się ich debiutanckiego albumu „She Hangs Brightly”, który Kurt Cobain zaliczył do grona swoich 50. ulubionych albumów. Czas mu się przysłuchać.

Czytaj dalej

Recenzja #182 Bruno Mars – „Doo-Wops & Hooligans” (2010)

Data wydania: 4 października 2010
Produkcja: trzech producentów ukrywających się pod dziwnymi pseudonimami
Gatunek: R’n’B, Pop reggae

Pamiętacie, jak dekadę temu mówiono o Bruno Marsie, że jest następcą Michaela Jacksona? Mnie, wówczas nastoletnią i zagorzałą fankę MJ to porównanie mroziło krew w żyłach, chociaż wiele wskazywało, że tak może się wydarzyć – młody wokalista urodzony na Hawajach z dnia na dzień dorobił się licznych przebojów, które leciały wszędzie. Dziś kariera urodzonego na Hawajach wokalisty jest ustabilizowana i chociaż jego ostatni album ukazał się 4 lata temu, to tylko kwestia czasu aż coś wypuści, a świat zadrży. Postanowiłam się cofnąć się w czasie do początków Bruno Marsa i stawić czoło albumowi „Doo-Wops & Hooligans”, od którego zaczęła się jego kariera.

Czytaj dalej

Recenzja #181 Madness – „Absolutely” (1980)

Data wydania: 27 września 1980
Produkcja: Clive Langer, Alan Winstanley
Gatunek: ska, pop

Niecały rok po kultowym już albumie „One Step Beyond…” Madness, na sklepowych półkach pojawił się jego następca „Absolutely”. Słowo „następca” nie jest tu przypadkowe, bo album nie różni się zbytnio od debiutanckiego krążka londyńskiego zespołu. Jednak kiedy „One Step Beyond” było rozkrzyczanym (dosłownie) albumem, na „Absolutely” młodzieńczy bunt ustępuje miejsca bardziej standardowym piosenkom. Tym co krzyczał najwięcej był Chas Smash, który z tancerza awansował na pełnoprawne stanowisko drugiego wokalisty i trębacza zespołu. Czytaj dalej