Recenzja #114 Black Eyed Peas – „Masters of the Sun vol. 1” (2018)

Data wydania: 26 października 2018
Produkcja: will.i.am
Gatunek: Hip Hop

Ostatnio kiedy wśród znajomych poruszyłam temat Black Eyed Peas, ktoś mnie zapytał: „Właśnie, co się z nimi stało?”. Uświadomiłam sobie wtedy, że od ukazania się ich ostatniego studyjnego albumu minęło 8 lat, a ja byłam wówczas w gimnazjum, a ten blog jeszcze nie istniał. I chociaż kompilacja komputerowego rapu zatytułowana „The Beginning” zapewniła grupie miliony wyświetleń na YouTube i obecności na każdej imprezie, to nie pomogła im w zdobyciu pozytywnych recenzji. W 2010 prawie wszyscy zapomnieli, że zanim Fergie dołączyła do grupy, Black Eyed Peas funkcjonowało jako trio i specjalizowało się w hip-hopie. Czytaj dalej

Reklamy

Ranking: One Hit Wonders – lata 80.

W historii muzyki było wielu artystów, którzy umocnili swoją pozycję licznymi przebojami. Byli też tacy, którym wystarczył jeden hit, aby zostać zapamiętanym. Autorzy jednego przeboju ciekawili mnie od dłuższego czasu – nie tylko dlatego, że wiele z ich piosenek zaliczam do grona ulubionych, a także zastanawiam się, jak to się stało, że świat już nigdy o nich nie usłyszał. Postanowiłam zebrać tych największych zwycięzców (a może przegranych?), których kariera zaczęła się i skończyła na jednym singlu i zrobić przedstawić po 10 z każdej dekady. Tym razem przyszła pora na oczekiwane przez wieku lata 80..

Podczas robienia rankingu wzięłam pod uwagę popularność (w tym przypadku ich kultowość) piosenek oraz sukces jaki odniosły w danym okresie. Jestem świadoma tego, że niektórzy z przedstawionych artystów „mieli coś jeszcze”, więc porównałam popularność wybranych przeze mnie singli z pozostałymi, jeśli różnica między nimi kolosalna, wtedy zaliczałam artystę do rankingu. Czytaj dalej

Recenzja #113 Travelling Wilburys – „Volume 1” (1988)

Data wydania: 18 października 1988
Produkcja: Jeff Lynne, George Harrison
Gatunek: Country rock, rock & roll

Można zaproponować duet innemu artyście. Można skrzyknąć się z kilkoma innymi i nagrać potężny featuring… a można od razu założyć supergrupę i nagrać płytę. Pomysł na założenie własnej narodził się w głowie George’a Harrisona całkowicie spontanicznie, on sam potem podkreślał, że taki pomysł zdarza się raz na milion lat. Podczas wspólnego obiadu z Jeffem Lynnem z Electric Light Orchestra oraz zapomnianą gwiazdą lat 60. Royem Orbisonem, były Beatles zaproponował nagranie czegoś następnego dnia. Na lokalizację wybrano domowe studio Boba Dylana, zaproszono też Toma Petty’ego. I tak coś przerodziło się w dwa albumy, a pierwszy skończył dwa dni temu 30 lat. Czytaj dalej

Recenzja #112 Black Honey – „Black Honey” (2018)

Data wydania: 21 września 2018
Gatunek: Alternatywny rock

Black Honey odkryłam przez przypadek przeglądając amatorskie teledyski na YouTube. Połączenie kawałka „Spinning Wheel” z jakimś starym filmem o uciekających przez pustynię złodziejkach bardzo mi się spodobał. Ta brytyjska kapela rockowa zaintrygowała mnie swoim rockowym brzmieniem z nutką retro. Przez kilka lat Black Honey musieli zadowolić fanów singlami i dwoma, ciężkimi, stricte garażowymi EPkami. Wreszcie przyszła pora na ich studyjny album, chyba najbardziej oczekiwany przeze mnie debiutancki krążek od lat. Czytaj dalej

Ranking albumów: Tom Petty

W ciągu 40 lat Tom Petty nagrał 16 studyjnych albumów – 13 z zespołem The Heartbreakers i 3 sygnowane własnym nazwiskiem. Zapoznanie się z nimi wszystkimi zajęło mi siedem lat; nie mam zwyczaju od razu rzucać się na dyskografię danego artysty, wolę ją sobie dawkować. I tak ostatnią płytę przesłuchałam wczoraj, a dziś w pierwszą rocznicę śmierci Petty’ego prezentuję mój spis tytułów od najsłabszego do najlepszego. Czytaj dalej

Moja Lista Przebojów – nr 460 (30.09.2018)

 

„Run From Me” usłyszałam po raz pierwszy, gdy siedziałam w kinie i oglądałam reklamy telewizyjne wplecione między zwiastuny. Utwór idealnie skomponował się z półtoraminutowym filmikiem przedstawiającym dwójkę ludzi przemierzających kilometry by się spotkać. Moja ulubiona część piosenki to budujące, maniakalnie powtarzanie „biegnij!”, któremu wtóruje wysoki kobiecy głos, smyczki i bębny; ten moment sprawia, że chce się wyjść na zewnątrz i ruszyć przed siebie.

01. Timber Timbre – „Run From Me”
02. Jacco Gardner – „Watching The Moon”
03. Black Eyed Peas – „Constant Pt. 1 & 2”
04. Taylor Swift – „Getaway Car”
05. Gorillaz / George Benson – „Humility”
06. Maanam – „Krakowski spleen”
07. Alvvays – „Archie, Marry Me”
08. Lily Allen / Giggs – „Trigger Bang”
09. Kali Uchis / Tyler, The Creator / Bootsy Collins – „After The Strom”
10. Black Honey – „Midnight”
11. Kate Bush – „Hounds of Love”
12. Wczasy – „Dzisiaj jeszcze tańczę”
13. Azealia Banks – „Anna Wintour”
14. Black – „Everything’s Coming Up Roses”
15. Peter Schilling – „Major Tom”
16. Moby – „This Wild Darkness”
17. Florence + The Machine – „Hunger”
18. Thomas Azier – „White Horses”
19. Sigrid – „Strangers”
20. Moby – „Like a Motherless Child”

Moja Lista Przebojów to cotygodniowe zestawienie 20 piosenek, które na chwilę obecną najchętniej słucham. Na blogu zamieszczam co dziesiąte zestawienie. Pierwsze notowanie odbyło się 12 grudnia 2009 i zawsze w urodziny listy robię podsumowanie minionego roku.

Recenzja #111 Jefferson Airplane – „Crown of Creation” (1968)

Data wydania: wrzesień 1968
Producent: Al Schmitt
Gatunek: Acid rock, rock psychodeliczny

Lato miłości szybciej się skończyło niż zaczęło. San Francisco, które zapraszało pod swoje kolorowe skrzydła wszystkich z czterech stron świata, nie było w stanie już pomieścić; hipisi, którzy byli utożsamiani w radością, pokojem i szczęściem umierali na ulicach z chorób, głodu czy uzależnienia. Słuchając „Crown of Creation” Jefferson Airplane, czołowego zespołu epoki dzieci kwiatów, miałam wrażenie, że grupa próbowała w jakiś sposób odzwierciedlić taki niespokojny nastrój. Czytaj dalej